Tradycyjne grodziskie

Grodziskie oryginalnie pochodziło z Grodziska Wielkopolskiego i było lekkim, podwędzanym pszenicznym piwem; zawartość alkoholu oscylowała wokół trzech procent, klarowane było karukiem, a z racji obfitej piany i nagazowania często nazywano je szampanem północy. Warzono je do lat 90. XX wieku, kiedy to Kompania Piwowarska zamknęła browar zgodnie ze swoją polityką ujednolicenia wszystkich produktów z portfolio. Dzięki piwowarom domowym i organizacji Grodziskie Redivivus udało się zachować wiele informacji na temat tego ciekawego stylu, a od kilku lat możemy cieszyć się smakiem grodziskiego i jego różnych wariacji dzięki browarom rzemieślniczym.

Dla zainteresowanych tematem mogę podać komercyjne przykłady klasycznego grodzisza: Grodziskie 2.0, Grodziskie 3.0, Grodziskie 4.0 z Pinty, Smoked Cracow z Pracowni Piwa, Piwo grodziskie z Artezana. Ponadto Pracownia Piwa uwarzyła grodziskie na ciemnym słodzie (Smoked Cracow by Night) oraz bursztynową wersję z amerykańskimi chmielami (Smoked Cracow by Sunrise), a Artezan zaproponował słód wędzony jabłonią i chmiel z Nowej Zelandii (Fafik) oraz wersję imperialną. Piwa z Pinty można dostać w dobrych sklepach specjalistycznych, a pozostałe czasem pojawiają się w multitapach. Browar Fortuna zapowiedział, że pod koniec roku spróbujemy ich interpretacji grodziskiego.

WP_000540 WP_000544
(zacieranie i brzeczka po filtracji i wysłodzeniu)

Jako polski piwowar domowy wiedziałem, że muszę uwarzyć grodziskie. Ot, taki patriotyczny imperatyw. I choć jeszcze nie wiem jak smakuje już zabutelkowane własne piwo, jestem dumny, że przyczyniłem się do kontynuowania starej piwowarskiej tradycji. Wszystkim również polecam zapoznanie się z tym stylem i spróbowania własnych sił.

Ale wróćmy do opowiadania o warzeniu! Poniżej lista wykorzystanych składników:

słody chmiele drożdże
grodziski pszeniczny
wędzony bukiem 3kg
Lubelski w szyszce 50g Safbrew S-33

Do dwunastu litrów wody zagrzanej do 62ºC wsypaliśmy trzy kilogramy ześrutowanego pszenicznego słodu wędzonego dębem; podobno to dzięki staraniom Browaru Pinta w ofercie słodowni Weyermann możemy znaleźć słód przeznaczony specjalnie do grodzisza. Przez 45 minut utrzymywaliśmy temperaturę 68ºC, by przez kolejne pół godziny oscylować wokół 72ºC. Filtracja z użyciem rurki w oplotu i wysładzanie trwało półtorej godziny.

Po powrotnym zlaniu do kadzi warzelnej i zagotowaniu brzeczki, wsypaliśmy około 25 gramów szyszki chmielu Lubelskiego; drugie tyle dodaliśmy po 45 minutach, czyli na kwadrans przed końcem gotowania. Drożdże zadano następnego ranka po obniżeniu temperatury do 22ºC. Fermentacja trwała trzy tygodnie. Ostatecznie – już po końcowej dekantacji i zmieszaniu z roztworem glukozy – otrzymaliśmy 19 litrów gotowego piwa, czyli 38 półlitrowych butelek. Zabutelkowano z około 3g glukozy na butelkę.

WP_000545 WP_0005842
(chmielenie szyszką wygląda ładnie… etykiety na butelkach też)

Teraz pozwolę sobie przestawić kilka cennych wskazówek i rzeczy, których się nauczyliśmy na własnych błędach. Przede wszystkim przy chmieleniu szyszką koniecznie trzeba zaopatrzyć się w jakiś woreczek lub nawet wyparzoną pończochę, bo oddzielenie pływającego luzem chmielu od zagotowanego piwa to mordęga. Druga sprawa to klarowanie: nie chciałem na razie eksperymentować z karukiem, więc kupiłem mech irlandzki, który powinno się dodawać przed końcem gotowania… o ile nie zapomnicie, że go macie. Tak więc radzę zapisać sobie na kartce i przykleić na czoło przypomnienie, że oprócz chmielu trzeba pamiętać o innych dodatkach.

Fermentacja przebiegła sprawnie, a przy rozlewie w całym pokoju unosił się przepiękny zapach wędzonego piwa. Zdaję sobie sprawę, że dużo ludzi nie toleruje nawet wędzonych serów, więc grodziskie może być dla nich odpychające i odrażające, ale dla mnie jest to wspaniała cecha tych kilku piwnych stylów charakteryzujących się aromatami wędzonymi.

Myślę, że moje Tradycyjne grodziskie postoi jeszcze 10 dni i będzie już gotowe do próbowania. Odważylibyście się spróbować?

komentarze

dodaj swój →

  1. Czołem! Warzyłem grodziskie wiosną tego roku. Było to moje drugie piwo warzone z procesem zacierania i było trochę obaw, bo użyłem 100% słodu pszenicznego. Dałem w proporcjach 50/50 – grodziski i zwykły pszeniczny. Na chmielenie użyłem 100g Lomika, bo chciałem nadać mu nieco charakteru. Do wsparcia złoża dałem 100g szyszki chmielu Lubelskiego i filtracja oraz wysładzanie poszły nadzwyczaj gładko. Sam słód grodziski pachnie obłędnie :) U mnie największym problemem okazały się drożdże S-33. Strasznie się pieniły i musiałem wybierać nadmiar gęstwy, a do tego po dniu burzliwej zasmrodziły fermentor siarkowodorem. Samo piwo było dobre, więc to nie była infekcja. Siarkowodoru pozbyłem się używając drutu miedzianego. Mech irlandzki – 5g – sprawdził się i gotowy trunek był klarowny. 36 butelek zniknęło w oka mgnieniu. A u Was S-33 też tak szalały? Generalnie, bardzo wdzięczny styl i myślę, że będę sobie tworzył rożne wariacje na bazie tego piwa. Kusi mnie grodzisz na „brettach”… wędzonki i nuta funky IMHO idą mocno w parze. Co więcej, jesteśmy piwowarami – robimy pod siebie 😀

    • Hej! Żadnego siarkowodoru nie czułem, ale fakt jest taki, że zostawiłem fermentację samą sobie na trzy tygodnie nieobecności w mieszkaniu. Końcowy efekt przy rozlewie był jednak zadowalający (a nawet bardziej niż zadowalający), więc nie było przeciwwskazań do butelkowania.

      Na razie mam rozplanowany rozkład jazdy z warzeniem do grudnia, ale na pewno porwę się jeszcze na jakieś eksperymenty. Chodzi mi po głowie przede wszystkim „grodzisz imperialny” – w końcu w Grodzisku warzyli też mocniejsze wersje. (:

      • Powoli też przymierzam się do rozpoczęcia nowego sezonu piwowarskiego w domowym browarze. Piwo na święta samo się nie uwarzy. Nie jestem z tych, którzy warzą często, bo mają pełno gęstwy w lodówce, ale lubię, gdy w domu pachnie brzeczką i chmielem, a potem gdy „bulgocze” rurka fermentacyjna. 200 butelek czeka na zapełnienie. :) Imperialny Grodzisz to dobry pomysł i, tak jak piszesz, warzono takie wersje w przeszłości.

Dodaj komentarz