American IPA

Lato nie jest dobrą porą roku na warzenie piwa. Chodzi oczywiście o wysokie temperatury otoczenia, które przekładają się na wysokie temperatury w fermentorze, co z kolei może wywołać wiele wad w produkcie końcowym. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby w upalne dni otworzyć sobie butelkę zimnego piwa, a jakie piwo mogłoby być lepsze niż własne?

Piwa w stylu india pale ale – w skrócie IPA –  wywodzą się z Wielkiej Brytanii w czasach kolonizacyjnych. Aby móc przetransportować brytyjskie ejle do wszystkich odległych kolonii, a w szczególności do Indii, piwowarzy musieli zaprawiać swoje produkty ogromnymi ilościami chmielu. Dzięki temu piwo było trwalsze i mniej podatne na zepsucie, ale jednocześnie gorzkie… A raczej bardzo gorzkie, szczególnie dla kogoś, kto nigdy nie eksperymentował z piwami innymi niż klasyczne jasne pełne.

American IPA to nic innego jak piwo ekstremalnie nachmielone gatunkami pochodzącymi z USA – najczęściej są to Cascade, Amarillo, Citra, Columbus, Mosaic czy Simcoe. Oprócz dodania większej ilości chmielu podczas warzenia, dobra AIPA potrzebuje tak zwanego chmielenia na zimno, czyli przyprawienia już fermentującego piwa na kilka dni po zamknięciu w fermentorze. Dzięki temu zabiegowi otrzymuje się barwy bukiet aromatyczny, który nigdy nie zostałby uwolniony tylko przy gotowaniu chmielu.

Użyte składniki:

słody chmiele drożdże dodatki
pale ale 2kg
pilzneński 2kg
pszeniczny 1kg
monachijski typ 2 1kg
Amarillo 50g
Cascade 50g
Citra 50g
Safale US-05 brak

Przy warzeniu zacząłem zapisywać wszystkie kroki, aby móc wyciągnąć z tego później wnioski, ale także żeby pokazać jak wszystko rozkłada się w czasie:

0908    rozpoczęcie procesu, 17,5 litra wody do ogrzania do 53°C
0917    termometr pokazuje 53°C, dodajemy słody i mieszamy przez 15 minut
0932    68°C na termometrze, miało być 45 minut w tej temperaturze
1021    72°C na termometrze i próbujemy utrzymać to przez kwadrans
1036    78°C na termometrze – czekamy pięć minut i przygotowujemy filtrator
1053    rozpoczęcie filtracji
1145    mogłoby się wydawać, że filtracja pójdzie szybciej, ale trwała prawie godzinę
1151    zlewamy brzeczkę z powrotem do garnka
1213    termometr wskazuje 100 stopni, widać, że woda się gotuje, dodajemy 25g Citry
1243    chmielenie: 15g Amarillo i 15g Citry
1258    dodajemy 15g Amarillo
1308    dodajemy 10g Citry
1312    jeszcze na koniec 10g Cascade na minutę
1313    wyłączamy gaz, zlewamy wszystko do fermentora
1325    rozpoczynam chłodzenie
1908    zadanie drożdże przy temperaturze 21ºC

Ze spraw produkcyjnych mam jeszcze kilka słów do powiedzenia. Warzenie od rana jest całkiem fajną opcją, chociaż dziwnie jest warzyć piwo bez… picia przy tym piwa. Nasza AIPA urodziła się przy nowej płycie Rojka płynącej z głośników. Chłodzenie było istną partyzantką, gdyż nie posiadam chłodnicy i zwyczajnie wkładałem fermentor z gorącą brzeczką do gara zacierno-warzelnego wypełnionego zimną wodą (i ewentualnie lodem); rozwiązanie może jest pracochłonne, ale efekty są całkiem fajne, szczególnie, gdy na dworze było prawie trzydzieści stopni. Fermentacja burzliwa trwała dziewięć dni, a cicha – piętnaście. Chmieliłem na zimno resztą chmielu, którego nie wykorzystaliśmy podczas warzenia.

Koniec końców – już po zlewaniu z jednej fermentacji na drugą oraz zebraniu chmielin z dna – zabutelkowaliśmy trzydzieści dziewięć półlitrowych butelek oraz cztery o pojemności 330 mililitrów. Było to dwa tygodnie temu i właśnie wczoraj próbowałem pierwszej butelki.

Piwo jest klarowne i już teraz wiem, że koniecznie muszę wydłużyć czasy fermentacji wszystkich moich następnych piw, bo to po prostu dobrze wpływa na prezencję. Piana pięknie i niezłomnie utrzymywała się do dna szklanki, co jest najpewniej zasługą udziału słodu pszenicznego. Aromat jest rześki, słodkawy, grepfrutowo-żywiczny, ale w smaku nie jest taki ekstremalnie gorzko jak chcieliśmy – z drugiej strony to tylko 150g chmielu na dwadzieścia parę litrów piwa, więc następnym razem spróbujemy dodać jeszcze więcej.

Nasza American IPA wyszła zadowalająca i receptura z drobnymi zmianami będzie jak najbardziej do powtórzenia. Z racji pracy i temperatur nie warzę na razie nic nowego, ale na połowę sierpnia planujemy coś ciemnego (stout?) na początek roku akademickiego. Ponadto przymierzam się do finalnego opracowania receptury na pumpkin ale (aby akurat było zdatne do picia na koniec paździerknika) oraz… barley wine na zimę.

Jeżeli spędzacie wakacje w Legnicy i chcecie spróbować jak smakuje domowe piwo, pogadać o całym procesie lub o coś zapytać to śmiało piszcie. Mam jeszcze parę butelek witbiera i paręnaście American Pale Ale i American India Pale Ale, więc zawsze znajdzie się coś do poczęstowania, choć nie ukrywam, że najchętniej widziałbym to w formie wymiany za coś ciekawego lub za piwo z innego domowego browaru.

komentarze

dodaj swój →

  1. Kurde, 25kg Citry, to będzie chyba najmocniej chmielone piwo świata 😛

  2. jak z tym chmieleniem na zimno jakieś szczegóły?

  3. przy butelkowaniu dodawałes cukru glukozy? ew ilość?

Dodaj komentarz